Święty Antoni nie tylko od rzeczy zgubionych

Święty Antoni nie tylko od rzeczy zgubionych

Święty Antoni, święty Antoni,
Serce zgubiłam pod miedzą.
Oj, co to będzie, święty Antoni,
Gdy się sąsiedzi dowiedzą – śpiewała Hanka Ordonówna o swojej miłości do męża Michała Zygmunta Antoniego (sic!) Tyszkiewicza. Co prawda żartobliwa konkluzja – Lecz ty tego nie zrozumiesz, bo to sprawy nie dla świętych – nie odpowiada prawdzie, bo święty Antoni jest również patronem narzeczonych. Pamiętają o tym jego rodacy i w dniu jego urodzin, 13 czerwca, urządzają Festiwal Świętego Antoniego. Zabawa zaczyna się już w wigilię święta i przyciąga rzesze turystów z całego świata.

Jej najbardziej oczekiwanym elementem są śluby finansowane przez urząd miasta i sponsorów. Pary, które zakwalifikowano, nie muszą płacić nawet za wesele i własne stroje. Mają do wyboru ceremonię kościelną w katedrze lub cywilną w ratuszu.

Portugalczycy bardzo się starają, żeby nikt nie zapomniał o pochodzeniu Padewczyka. Nawet portugalscy ateiści zwiedzający warszawskie kościoły błyskawicznie odnajdują przedstawienie świętego Antoniego, a w jego drukowanych na obrazkach życiorysach pilnie sprawdzają, czy umieszczono nazwę ich stolicy.

Tam, niedaleko katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w rodzinie Marcina i Marii Teresy de Bulhao, najprawdopodobniej w roku 1195 przyszedł na świat Fernando, który, gdy dorósł, wstąpił do zakonu kanoników regularnych św. Augustyna. W kilka lat później, pod wpływem przeżyć na pogrzebie męczenników franciszkańskich z Maroka, zmienił zakon, imię i kraj.

Imię jest integralną częścią człowieka. Ponoć na końcu umiera słuch, a ostatnie, na co człowiek reaguje, to własne imię.

Zmiana imienia w wielu kulturach, również w Biblii, oznacza przyjęcie nowej osobowości, przejście do nowego życia. O. Cecylian Niezgoda OFMConv, autor najlepiej jak dotąd udokumentowanej polskiej publikacji o świętym Antonim, podaje, że wówczas zakon franciszkanów nie nadawał nowego imienia. Było to specjalne życzenie Ferdynanda, do imion przywiązującego ogromne znaczenie, zajmującego się ich etymologią. Jego wybór padł na Antoniego, gdyż św. Antoniego Pustelnika, wytaczającego argumenty przeciw ariańskiej herezji, wybrał sobie za wzór.

Podobnie jak Pustelnik zostanie później patronem zwierząt, do którego – podobnie jak np. do św. Franciszka – modlą się wszyscy zatroskani o los naszych braci mniejszych.

Sam pragnął wyjechać na misje i zostać męczennikiem. Ciężka choroba uniemożliwiła mu to, misje prowadził więc na miejscu. Słynął jako wybitny kaznodzieja. Jego talent objawił się już w czasie święceń kapłańskich w Forli, kiedy to nagle zabrakło kogoś, kto miał wygłosić kazanie. Dominikanie odmówili, wymawiając się brakiem przygotowania.

Wówczas prowincjał poprosił św. Antoniego. Zakon Franciszkanów nigdy nie był zakonem intelektualistów, bracia nawet nie mieli takich aspiracji, więc po homilii podziw mieszał się z zaskoczeniem. Przecież o augustiańskim przygotowaniu wiedział tylko prowincjał. Z miejsca też skierował młodego brata do pracy.

Po długich peregrynacjach osiadł w Padwie i jako św. Antoni Padewski stał się jednym z najpopularniejszych, obok św. Rity z Cascii, katolickich świętych na świecie. Przedstawiany jest z lilią – symbolem niewinności, z księgą i Dzieciątkiem Jezus, które według przekazów dała mu sama Matka Boża, czasem z monstrancją – przypominającą cud z osłem.

Choć święty Antoni jest kochany i szanowany na całym świecie, jednak najbardziej cenią go Padewczycy, bez względu na wyznanie bądź jego brak. Padwa, jak wiele ówczesnych miast włoskich, pełna była lichwiarzy pożyczających ubogim, niemogącym zarobić większych sum ludziom, na 20, 30 czy nawet 50%. Jeden z największych lichwiarzy padewskich, przez samego Dantego umieszczony w Piekle, zbudował potem w akcie ekspiacji słynną kaplicę ozdobioną freskami Giotta.

Kościelne upomnienia niewiele dawały. Wierzyciele wchodzili na hipotekę, wsadzali ojców rodzin do więzienia. Dopiero dzięki kazaniom świętego Antoniego, wygłoszonym w Wielkim Poście 1231 roku, 15 marca tegoż roku zebrała się komisja pod przewodnictwem podesty – niezależnego urzędnika z Wenecji, Stefana Badoera – i ustaliła następujące ograniczenia:

– sąd o dobrej lub złej woli dłużnika;
– zakaz skazywania na więzienie dłużnika, jeśli długu nie zdefraudował;
– dłużnik bez swej winy niewypłacalny nie może być pozbawiony swych dóbr na rzecz wierzyciela.

O. Cecylian Niezgoda, który przekazał czytelnikom powyższe fakty, podaje, że w padewskim Archiwum Miejskim do dziś można oglądać tę ustawę, która, jak zaznaczono, powstała „na żądanie czcigodnego brata świętego Antoniego, wyznawcy z zakonu braci mniejszych”.

Nie znaczy to oczywiście, że lichwa natychmiast zniknęła, o czym świadczy choćby wzniesiona przeszło siedemdziesiąt lat po wydaniu ustawy i śmierci świętego wspomniana wyżej Kaplica Scrovegnich. Nie było już jednak tak daleko idących nadużyć.

Kult świętego Antoniego rozszerzał się błyskawicznie, dotarł również do Polski. W Warszawie są dwa kościoły pod wezwaniem świętego Antoniego – Bernardynów na Czerniakowie, parafia św. Bonifacego, i św. Antoniego na Senatorskiej. W kościele Stygmatów św. Franciszka Serafickiego na Zakroczymskiej jest sanktuarium świętego Antoniego. Tam właśnie, przed jego siedemnastowiecznym wizerunkiem pędzla serwitora królewskiego Mateusza Bertowicza, umieszczonym w prawej nawie, odprawiła się w styczniu 1945 roku pierwsza popowstaniowa msza święta w lewobrzeżnej Warszawie.

Warszawiacy są bardzo przywiązani do obchodów dnia świętego Antoniego. 13 czerwca widać wiele osób maszerujących z białymi liliami, święconymi tego dnia w kościołach, gdzie odprawiają się msze ku czci Padewczyka. Nie należy się temu dziwić. Patron pomaga nie tylko w szukaniu rzeczy zgubionych. Odnajduje też zagubione drogi, a zgubić się w naszym mieście doprawdy nietrudno.

Sama Hanka Ordonówna nie poznałaby może nawet ulicy, po której biegała jeszcze jako Marysia Pietruszyńska, urocza kolejarzówna z Żelaznej. Na sąsiednim Lesznie z pewnością odnalazłaby przepiękną wieżę kalwińskiego zboru i własny kościół parafialny, tylko o zawrót głowy przyprawiłaby ją dwukrotna zmiana nazwy. Najpierw na Karola Świerczewskiego, chłopaka z ulicy Kaczej, ochrzczonego, jak i ona, w pokarmelickim kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, a później na Aleję Solidarności. Żeby się w takiej sytuacji nie pogubić, lepiej być zaprzyjaźnionym ze świętym Antonim.

Państwa zaś zapraszamy do odszukania dwóch figur świętego Antoniego. Jednej dłuta Zofii Trzcińskiej-Kamińskiej w kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie, a drugiej na jednym z powązkowskich nagrobków. Jeśliby były jakieś trudności, to najlepiej zwrócić się o pomoc do Antoniego. W końcu, jak mu przypominała Magdalena Samozwaniec – albo jest się świętym, albo nie!

Te i wiele innych historii możecie poznać podczas bezpłatnych lekcji i spacerów edukacyjnych organizowanych przez Fundację Stare Powązki na terenie najstarszej czynnej warszawskiej nekropolii – Starych Powązek.

Historia Warszawy i Polski zapisana jest tutaj nie tylko w podręcznikach, ale także w nagrobkach, rzeźbach, symbolach i życiorysach osób, które tworzyły dzieje naszego miasta i kraju.

Zapraszamy szkoły, grupy zorganizowane, rodziny i wszystkich zainteresowanych poznawaniem Starych Powązek. Udział w zajęciach jest bezpłatny.

Działania edukacyjne Fundacji Stare Powązki wspierają:

Fundacja ORLEN
Fundacja Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.
Fundacja Bank Pekao S.A.
Fundacja Grupy PKP
Budimex SA
Fundacja PGE – PGE Energia Nauki
Fundacja PFR
Fundacja PZU – Pomoc to Moc – społeczna odpowiedzialność PZU